- Dyrektor generalny Microsoftu odpowiedzialny za sztuczną inteligencję, Mustafa Suleyman, twierdzi, że „zdumiewające” jest to, że użytkownicy nie są zachwyceni dzisiejszymi możliwościami sztucznej inteligencji.
- Jednak dla wielu użytkowników systemu Windows problemem nie jest sama technologia, ale jej słaba integracja. Od wadliwych funkcji Copilot po obawy dotyczące prywatności, ta negatywna reakcja odzwierciedla głębszą lukę w zaufaniu, którą Microsoft musi rozwiązać.
Dyrektor generalny Microsoftu ds. sztucznej inteligencji, Mustafa Suleyman, jest zdziwiony, że użytkownicy nie są bardziej pod wrażeniem obecnej fali funkcji sztucznej inteligencji, które pojawiają się w systemie Windows 11. Jego konsternacja mówi o wiele więcej o nastawieniu firmy niż o stanie technologii.
Mustafa Suleyman wyraził niedawno niedowierzanie, że ludzie mogą uważać współczesną sztuczną inteligencję za rozczarowującą. W swoim poście na X napisał: „Jezu, ilu jest cyników! Śmieszy mnie, gdy słyszę, jak ludzie nazywają sztuczną inteligencję rozczarowującą. Dorastałem grając w Snake'a na telefonie Nokia! Fakt, że ludzie nie są pod wrażeniem, że możemy prowadzić płynną rozmowę z superinteligentną sztuczną inteligencją, która potrafi wygenerować dowolny obraz/film, jest dla mnie oszałamiający”.
A na poziomie technicznym ma rację. Przeskok od Nokii Snake do modeli klasy GPT jest oszałamiający. Jednak to właśnie w tym miejscu perspektywa kierownictwa radykalnie odbiega od codziennego doświadczenia użytkownika AI w systemie Windows 11.
Technologia nie jest problemem – problemem jest wykonanie
Różnica nie polega na tym, czy bazowe modele sztucznej inteligencji są imponujące. Chodzi o to, czy są użyteczne, niezawodne i odpowiedzialnie zintegrowane z systemem operacyjnym, od którego ludzie zależą, pracując, komunikując się i tworząc.
Microsoft przez miesiące reklamował Copilota i funkcje agentowe jako bezproblemowe, cyfrowe wsparcie. Jednak badania i raporty praktyczne (za pośrednictwem Windows Central ) wskazują, że rzeczywistość pozostaje niespójna. Zadania pokazane w dopracowanych wersjach demonstracyjnych nie działają w typowych scenariuszach. Sterowanie agentowe nie działa. Podstawowe problemy z systemem operacyjnym pozostają nierozwiązane.
Użytkownicy nie odrzucają sztucznej inteligencji jako koncepcji. Odrzucają wizję systemu Windows 11 i przyszłych wersji, która wydaje się eksperymentalna, nachalna i coraz bardziej oparta na funkcjach, które jeszcze nie działają zgodnie z obietnicami.
Kiedy kadra kierownicza nazywa użytkowników „cynami”, ujawniają lukę
Kiedy dyrektor Windowsa, Pavan Davuluri, podzielił się wizją systemu operacyjnego „ewoluującego w system operacyjny oparty na agentach”, reakcja była przytłaczająco negatywna . Użytkownicy nie byli zachwyceni. Byli zaniepokojeni. Niektórzy byli wściekli. Wielu czuło się ignorowanych.
Te skargi nie pochodzą od osób, które nienawidzą technologii. Pochodzą od programistów, administratorów sieci i wieloletnich użytkowników systemu Windows, którzy pamiętają czasy, gdy system operacyjny koncentrował się na stabilności, szybkości i kontroli użytkownika. Ich frustracja wynika z doświadczenia, a nie z negatywnych emocji.
Microsoft nie tylko wywołał falę krytyki, wyłączając odpowiedzi i wycofując komunikaty oparte na sztucznej inteligencji. Ujawnił również, jak bardzo firma oderwała się od użytkowników.
Entuzjazm wobec sztucznej inteligencji nie chroni przed niezadowoleniem użytkowników
Upór Suleymana, że odrzucenie sztucznej inteligencji jest „oszałamiające”, jest zrozumiały z punktu widzenia kogoś, kto tworzy pionierską technologię na niespotykaną dotąd skalę. Jednak dla użytkownika końcowego rozmowa nie dotyczy zachwytu nad tym, co sztuczna inteligencja potrafi w teorii. Chodzi o to, co robi dzisiaj.
Jeśli Copilot nie potrafi konsekwentnie podsumować dokumentu, uruchomić akcji ani zautomatyzować przepływu pracy bez żadnych problemów, jego możliwości generowania obrazu nie mają większego znaczenia. Użytkownicy oceniają technologię pod kątem wpływu, a nie potencjału.
Windows nie potrzebuje więcej sztucznej inteligencji – potrzebuje więcej zaufania
Problem Microsoftu nie polega na tym, że ludzie nie „rozumieją” sztucznej inteligencji. Chodzi o to, że nie ufają już systemowi Windows, że ich potrzeby będą priorytetem. Sztuczna inteligencja jest wdrażana w systemie operacyjnym szybciej, niż Microsoft jest w stanie zapewnić jakość, prywatność czy rzeczywistą użyteczność.
Zaufanie nie bierze się z chwytliwych haseł ani optymistycznych komunikatów. Rodzi się z oprogramowania, które działa niezawodnie, zachowuje się przewidywalnie, szanuje prywatność użytkownika i nie wypuszcza pochopnie niedopracowanych funkcji.
To są podstawowe wymagania, o które wciąż pytają użytkownicy — i podstawowe wymagania, które Microsoft musi udowodnić, że jest w stanie spełnić, zanim poprosi o akceptację dla przyszłości opartej na sztucznej inteligencji.
To są podstawowe wymagania, których domagają się użytkownicy, a Microsoft musi je spełnić, zanim zaprezentuje przyszłość opartą na sztucznej inteligencji.
Branża widzi cud, ale użytkownicy widzą bałagan
Liderzy technologiczni dążą do przełomów. Użytkownicy dbają o rezultaty. Dopóki Microsoft nie zniweluje tej luki, każda premiera sztucznej inteligencji będzie budzić entuzjazm kadry kierowniczej, sceptycyzm użytkowników i obustronną frustrację, gdy obietnice się nie spełnią.
Problemem nie jest brak zdumienia. Problemem jest brak spójności.